Kontakt

Dane kontaktowe:

Adres:

ul. Chopina 13, 35-055 Rzeszów

Telefony:

(17) 748 26 50 (sekretariat)

(17) 748 26 54 (pokój nauczycielski)

(17) 748 26 58 (księgowość)

(17) 748 26 52 (biblioteka, pedagog)

E-mail:

sekretariat@gm2.resman.pl

gim2rzeszow@wp.pl

DJ-ImageSlider

  • slajd1
  • slajd2
  • slajd3
  • slajd4
  • slajd5
  • slajd6
  • slajd7
  • slajd8
  • slajd9

Patron szkoły

janusz korczakJanusz Korczak (Henryk Glodszmit) urodził się w Warszawie 22 lipca 1878 r. lub 1879 r. w rodzinie pochodzenia żydowskiego, od dawna całkowicie zrośniętej z tradycjami polskiej kultury i języka, w rodzinie o żywych zainteresowaniach społecznikowskich, oświatowych i pisarskich.

Henryk był synem Cecylii z Gębickich i Józefa Goldszmita, cenionego adwokata warszawskiego. Dziadek Korczaka, dr Cwi Hirsz Goldszmit - również działacz społeczny, był chirurgiem w szpitalu starozakonnym w Hrubieszowie. Stryj, Jakub Goldszmit, działacz kulturalny, publicysta, szkolny kolega Bolesława Prusa był autorem książki o Stanisławie Staszicu.

Całe życie Korczaka, dzieciństwo i młodość, warsztat pracy, związały go z Warszawą. Dzieciństwo Henryka przebiegało w atmosferze miłości rodzinnej i dostatku, w dbałości o dobre wychowanie syna. Z surowością życia zetknął się mały Henryk dopiero w szkole początkowej Szmurły na ulicy Freta, w której "nic nie pozwalali - było obco, zimno i duszno?.

Śmierć ukochanego ojca, po długotrwałej chorobie psychicznej w 1896 r. radykalnie zmieniła dostatnie życie. Henryk, wówczas uczeń V klasy filologicznego gimnazjum na Pradze, musiał pomóc rodzinie. Obok nauki własnej w szkole tradycyjnej, z jej nudą pamięciowego wkuwania, nie w polskim, lecz obcym języku (czas zaborów) podjął trud udzielania korepetycji - poznał dzieci z innych środowisk. Jednocześnie podjął współpracę z ilustrowanym tygodnikiem humorystyczno - satyrystycznym "Kolce".

Te pracowite dni w okresie dojrzewania wypełniły jeszcze pasje młodzieńcze, które nie przeminęły w dalszym życiu Korczaka. Pochłaniało go czytanie, bo jak twierdził "... Ja bez książki tak samo nie mogę żyć, jak bez chleba".

Po ukończeniu szkoły rozpoczął studia lekarskie na Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim. Jednocześnie pisał artykuły do "Kuriera Warszawskiego", gdzie wystąpił po raz pierwszy pod pseudonimem Janusz Korczak (z powieści Kraszewskiego). Zecer popełnił pomyłkę przy drukowaniu i w ten sposób nazwisko Korczak przylgnęło na stałe do jego osoby. Jako Korczak będzie znany w całej Polsce i zyska rozgłos światowy. Jako Goldszmit sygnuje tylko artykuły w czasopismach medycznych.

Skończył studia w 1905 roku, uzupełniał wiedzę w klinikach Berlina, Paryża i Londynu. Praktyki lekarskie rozpoczął już w 1905 w szpitalu dziecięcym w Warszawie. Zyskał wtedy popularność darmowego lekarza biedoty suteren i poddaszy, gotowego na każde wezwanie w dzień, w nocy dla ratowania dziecka. Podczas wojny rosyjsko-japońskiej Korczak był lekarzem w pociągu sanitarnym, od 1914 r. pełnił na froncie służbę młodszego ordynatora lazaretu dywizyjnego i sprawował opiekę lekarską nad dwoma sierocińcami ukraińskimi.

Podczas rozruchów w 1905 r. nie wahał się Korczak nieść pomoc bojowcom "po drugiej stronie barykady", za co był aresztowany.

Potem podjął współpracę z licznymi towarzystwami i organizacjami społecznymi i po pewnym czasie zdecydował się porzucić praktykę lekarską, by w 1912 r. objąć kierownictwo nowo wybudowanego domu sierot dla dzieci żydowskich przy ul. Krochmalnej w Warszawie. W pracy pomagała mu Stefania Wilczyńska. Dla obojga - to wyznaczenie wspólnego losu do końca życia. Wkrótce Korczak objął już drugi dom sierot i oba stały się warsztatem pracy badawczej i opiekuńczo-wychowawczej, gdzie jednocześnie bardzo przydała się wiedza lekarska.

Jednocześnie kontynuował działalność pisarską, za którą w 1937 r. otrzymał "Złoty Wawrzyn" od Polskiej Akademii Literatury. Wtedy też zyskał wielki autorytet jako wykładowca w Państwowym Instytucie Pedagogiki Specjalnej w Państwowym Instytucie Nauczycielskim.

W latach 1934 i 1936 Korczak odwiedził swoich przyjaciół w Palestynie. Gorąco go zachęcali do przesiedlenia się. W sytuacji narastania ideologii faszyzmu pozostał jednak w Warszawie. Jako "stary doktor" prowadził w polskim radio w latach 1935-1936 audycje dla dzieci, które to audycje słuchali również dorośli.

We wrześniu, gdy wybuchła wojna, Korczak przywdział mundur oficera wojsk polskich (w stopniu majora) w przekonaniu, że zostanie zmobilizowany. Nie powołano go jednak ze względu na wiek, więc ochotniczo zgłosił się do służby informacyjnej polskiego radia. Zaraz po pierwszych dniach okupacji władze niemieckie wydały nakaz noszenia przez Żydów opaski na ramieniu z niebieską gwiazdą Dawida w intencji poniżania i pohańbienia zarówno tego znaku jak i tych, którzy go noszą. Korczak nie podporządkował się temu zarządzeniu, chodził w polskim mundurze. Gwiazdy nie założył i oświadczył, że nie założy nigdy. Kilkakrotnie w okresie okupacji spotkały go za to represje, w tym więzienie.

Dla ludności pochodzenia żydowskiego okupanci utworzyli w Warszawie getto. Otoczono je murem, odcięto od reszty miasta. Byt domu sierot został również zagrożony. Przenoszono go z budynku do budynku, z ulicy na ulicę. Niejednokrotnie Korczak protestował przeciw posunięciom Niemców - został więc osadzony na Pawiaku.

Z trudem wykupili go za uzbierane na kaucję pieniądze czterej byli wychowankowie. Stary doktor włączał się w getcie do wszystkich akcji społecznych i kulturalnych na rzecz dzieci.

Walczył nie tylko o stan psychiczny dzieci, ale toczył walkę z głodem i chorobami o przetrwanie.

Od kwietniowej nocy w 1942 r., gdy gestapowcy rozstrzelali w getcie kilkudziesięciu Żydów - wszyscy żyli w atmosferze strachu i przeczuciu zbliżającej się katastrofy. No i spełniło się. Akcja likwidacji getta rozpoczęła się 22 lipca 1942 r. - już 6 sierpnia objęła wszystkie internaty i sierocińce. Szły na śmierć dzieci - Korczak poszedł z nimi. Relacja z ostatniej drogi korczakowskich dzieci urasta do rangi pochodu godności i pogardy dla hitlerowców oraz protestu przeciw bandytyzmowi. Na czele szedł Korczak z oczami wzniesionymi ku górze, prowadził dwoje dzieci za rączki. Drugi oddział prowadziła wierna wspólniczka Stefania Wilczyńska, trzeci - inna wychowawczyni, pani Broniatowska, czwarty wychowawca Szternfeld. Przechodzili obok gestapowców, esesmanów. Dzieci szły dumne, trzymały się kurczowo za ręce, starały się dotrzymać kroku opiekunom. Ten pochód trwa ... obrasta legendą.

Podczas inauguracji roku korczakowskiego w Polsce 31 maja 1978 r. w ramach międzynarodowych obchodów setnej rocznicy urodzin tego wielkiego humanisty, składając mu hołd na kamieniu w obozie zagłady w Treblince wyryto napis Janusz Korczak (Henryk Goldszmit) i dzieci.
I w ten sposób oddano hołd wszystkim ofiarnym wychowawcom, bezimiennym bohaterom polskiej i żydowskiej martyrologii.

Facebook Like Box

Mapka